Opowiadam Wam

niedziela, 29 listopada 2015

#1


Weszliśmy do mojego pokoju bez słowa. Odłożyłam torebkę i stanęłam przodem do Filipa. Był już o krok ode mnie. Czułam niesamowite podniecenie. Jak długo byłam sama? Przestałam liczyć. Czekałam na tę chwilę, nie mogłam pozwolić rozsądkowi by ją zniszczył.

Nie myślałam o tym, że właściwie nie znam mężczyzny, który stoi naprzeciw mnie i zaczyna rozpinać moją małą czarną sukienkę, nie myślałam, że w zasadzie mógłby mnie skrzywdzić, zrobić wszystko co zechce, nie myślałam, że może jest kobieciarzem i ja jestem n-tą dziunią z którą za chwile zdradzi swoją kochającą żonę, bo przecież mógł mieć żonę. Nie wiedziałam o nim nic oprócz tego, że jest świetnym naukowcem i nad wyraz przystojnym facetem. Nie mogłam przepuścić takiego kąska, nie ja.
 

Najpierw rozpiął zamek mojej sukienki stojąc przede mną i patrząc mi głęboko w oczy, potem rozpinał powoli guzik po guziku swoją ciemnoniebieską koszulę, odpiął spinki od mankietów i odsłonił swój cały tors rzucając koszulę na podłogę. Ciągle patrzył mi prosto w oczy. Czułam mrowienie w całym ciele, dziwne, obce. Tak przenikającego podniecenia nie doznałam jeszcze nigdy, strasznie mnie to deprymowało. Przecież to nie była dla mnie nowość, nie pierwszy, nie drugi raz znalazłam się w sytuacji intymnej z mężczyzną. A jednak to zbliżenie było nietypowe, niesamowite i jak się z czasem okazało - niezapomniane. Nie mówiliśmy do siebie nic. Filip stanął za moimi plecami i delikatnie zsunął sukienkę z prawego ramienia, potem z lewego, ani razu mnie jeszcze nie pocałował. Nie mogłam się tego doczekać, nie mogłam doczekać się kiedy jego pełne duże wargi zetkną się z moją skóra, z moimi ustami. Tak całuj mnie i stopniowo przechodź niżej, chce cię czuć wszędzie, teraz, już. W normalnej sytuacji, to znaczy, przy standardowym zbliżeniu z mężczyzną zapewne przejęłabym inicjatywę lub powiedziała otwarcie czego dokładnie w tej chwili chcę, wtedy jednak nie mogłam wydobyć z siebie słowa, nie mogłam się poruszyć, to on dominował, to Filip reżyserował tę scenę. I dobrze, niech tak zostanie, bo mimo lekkiego zdeprymowania scena ta mogłaby dla mnie trwać w nieskończoność. Rozebrał mnie całą, sukienka, którą odłożył na krzesło, nie rzucił jak uprzednio swoją koszulę, tylko delikatnie odłożył, potem bielizna, koronkowe czarne figi i na końcu po dłuższej chwili przerwy koronkowy stanik do kompletu z figami. Zawsze miałam perfekcyjnie dobraną bieliznę, właśnie na wypadek gdyby trafił się ot taki smakowity kąsek. No i trafił się, nie tylko kąsek, ale cały obiad z deserem.
 

Tkwiłam naga w srebrnych, błyszczących szpilkach na środku ogromnego ekskluzywnego apartamentu. Tuż za mną stał nieziemski mężczyzna, czułam jego oddech, dotykał mego ciała, delikatnie przesuwał dłonie od szyi, przez plecy po pośladki, zataczał koła w okolicach lędźwi, po czym znowu powrócił do szyi, przeplótł w palcach kosmyk moich miedzianych włosów i ciągle je trzymając ponownie stanął z przodu, naprzeciw mnie. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, ciągle czułam ogromne podniecenie, ale teraz zdeprymowanie związane z jego kontrolą zupełnie już ustało. Moja pewność siebie powróciła, mimo, że to on nadal dowodził, a ja zachowywałam się tak jak chciał. Nie pozbawiało mnie to już jednak mojego zdecydowania. Uśmiechnęłam się lekko, on odwzajemnił uśmiech. Był cudowny. Poczułam delikatny skurcz w kroczu. Staliśmy naprzeciw siebie nie robiąc nic. Ja byłam naga, on miał na sobie jeszcze spodnie, buty i skarpetki ściągnął w międzyczasie gdy rozbierał mnie. Zrozumiałam na co czeka. Zrobiłam krok do przodu tak, że moje sterczące sutki dotykały klatki piersiowej mojego - w tamtej chwili - Apollo. Jego ciało zadrżało, delikatnie wypuścił powietrze. Czułam, że jest zrelaksowany i niesamowicie podniecony.
Był wysoki, znacznie wyższy ode mnie. Stojąc przy nim na szpilkach, usta miałam na wysokości jego obojczyka. Zaczęłam stopniowo rozpinać pasek u spodni zupełnie obcego faceta, którego tak bardzo mieć zapragnęłam. Następnie zabrałam się za same spodnie, rozpięłam, osunęłam w dół, ukucnęłam i ściągnęłam je całkowicie. Wstałam, spojrzałam Filipowi głęboko w oczy i delikatnie wsunęłam rękę pod jego czarne slipy, przejechałam dłonią po pośladkach i zsunęłam bieliznę postępując dokładnie tak jak przed chwilą ze spodniami.

Czułam, że płonę, a stan ten wzmagało podniecenie jakie malowało się na twarzy mojego kochanka. Byliśmy nadzy oboje. Chciałam go pocałować, ale powstrzymałam swe rządze. Czekałam na ruch współgrzesznika. Filip chwycił moją dłoń i poprowadził do łóżka. Posadził mnie na jego brzegu, rozchylił moje nogi i uklęknął przede mną. Złapał mnie za uda, stanowczo, ale nie zbyt mocno, przyciągnął do siebie, jedną ręką wciąż trzymają udo, drugą wplótł mi we włosy, złapał za głowę i przytknął swoje usta do moich. Poczułam, że za chwilę eksploduję. Byłam już wilgotna, mokra, gotowa, a przecież to tylko pocałunek. Szczerze, to byłam już gotowa kiedy zamknął za nami drzwi od pokoju. Co się ze mną dzieje?!

Całował cudnie, początkowo delikatnie, spoglądając co chwile w moje oczy, rozwierał mi wargi swoimi wargami coraz szerzej, aż w końcu wprowadził swój język w moje usta. Zawirowało mi w głowie. Czułam, że syci się każdym skrawkiem mych warg, mego języka. Lewą dłoń zaciskał coraz mocniej na moim udzie, a jego członek pęczniał z sekundy na sekundę. Ten pocałunek zburzył całą wstępną grę, złamał skrzętnie przez nas budowany scenariusz wstrzemięźliwości, stopniowego odkrywania siebie i powolnego upajania się przyjemnością współżycia, ten pocałunek wywołał lawinę. Oboje nie mogliśmy się powstrzymać. Stanowczo, silnie, nawet trochę boleśnie przesunął moje ciało na środek łóżka i zdecydowanie wprowadził swoje prącie do mojej pochwy. Cały drżał, a ja razem z nim. Nie mogliśmy się opanować, oboje łaknęliśmy bliskości siebie nawzajem. Poruszał się powoli, po chwili zaczął miarowo przyspieszać. Wszedł we mnie pod idealnym kątem, każdy jego ruch sprawiał mi przyjemność, z jednej strony chciałam już dojść, poczuć ten szczyt namiętności, upajać się orgazmem, z drugiej pragnęłam, aby ta chwila trwała wiecznie. Filip owładnął moim ciałem, a ja robiłam wszystko aby zawładnąć nim. Wiedziałam, że jest mu dobrze, bardzo dobrze, byłam tego pewna i to podniecało mnie jeszcze bardziej. Pragnęłam jego rozkoszy tak samo mocno jak swojej własnej. Ciągle poruszając się we mnie odchylił moją głowę do tyłu i zaczął całować po szyi. Ten rejon to mój wrażliwy rejon, mimowolnie zaczęłam jęczeć z rozkoszy i oprócz naszych oddechów, szelestu pościeli i delikatnego skrzypienia wielkiego łoża był to jedyny dźwięk wypełniający pomieszczenie. Dźwięk ten nie uszedł uszu Filipa i zadziałał na niego niczym feromon, odchylił mi głowę mocniej, boleśnie, drugą ręką uniósł moje pośladki do góry i z całą siłą penetrował wnętrze. Czułam napięcie jego ciała, czułam całe to podniecenie, wiedziałam, że za chwile dojdzie, ale wiedziałam, że i ja skończę za sekundę. Dwa intensywne szarpnięcia połączone z mocnym nagłym przyciągnięciem mojej miednicy dłonią, która unosiła pośladki i poczułam to, a on sekundę po mnie. Orgazm przejął kontrolę nad moim ciałem, wydałam ostatni jęk, nie próbowałam być cicho, nie chciałam się kontrolować, dałam się ponieść w stu procentach tej namiętności, którą w takiej dozie otrzymałam po raz pierwszy w moim życiu. Opadł na mnie swoim spoconym ciałem. Eh…., mógłby tak leżeć i leżeć, jednak po chwili uniósł się, spojrzał mi ponownie w oczy, pocałował w usta, namiętnie lecz delikatnie i położył obok. Trwaliśmy tak, w ciszy, nie wiem dokładnie jak długo. 


Po chwili wstałam, poszłam do łazienki, wzięłam prysznic. Wyszłam z łazienki, Filip wciąż leżał na łóżku, jego ciało nie przesunęło się chyba nawet o milimetr. Włączyłam cicho muzykę, wyjęłam wino, nalałam dwa kieliszki, dałam mu jeden. Ubrałam szlafrok, wzięłam drugi kieliszek i wyszłam na balkon. Usiadłam na ratanowym krześle i pławiąc się w rozkoszy odpaliłam papierosa. Czułam takie spełnienie, jakiego nie doznałam do tej pory. Nie sądziłam, że jest to możliwe. Uprawiałam seks tyle razy i nigdy nie czułam się tak jak tej nocy. Uwielbiałam seks, sprawiał mi ogromną przyjemność, największą ze wszystkiego, przerastającą wszelkie doznania, przerastającą sport. Jednak, po wielu razach z różnymi kąskami stwierdziłam, że takie prawdziwe upojenie współżyciem to bujda, że występuje tylko w podrasowanych filmach i przejmujących książkach. A teraz, siedziałam na balkonie pięciogwiazdkowego hotelu z lampką pysznego wina w jednej dłoni i papierosem w drugiej, czyli tak, jak przesiadywałam często, jednak teraz po stosunku, jakiego nie przeżyłam jeszcze nigdy. Minęła chwila. Na balkon wyszedł Filip. Odezwał się po raz pierwszy odkąd przekroczyliśmy próg mojego pokoju.
- Mogę się przysiąść, droga pani? – spytał
- Oczywiście. – powiedziałam. Zdziwiło mnie jak zadziałał na mnie jego głos. Gruby, dość niski, męski, ponętny ton. Słyszałam go już przecież wcześniej, ale teraz jakby jeszcze dokładniej. Hmmm… i to niewyraźne ‘r’. Boskie. – pomyślałam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz