Siedzieliśmy na balkonie jeszcze przez chwile. Ja paląc papierosa i pijąc wino, on tylko sącząc wino. Nie rozmawialiśmy.
- Mogę wziąć
prysznic u Ciebie? – spytał Filip.
- A
dlaczego nie możesz u siebie? – zdziwiła mnie moja własna odpowiedź.
Filip zaśmiał
się tylko. Po jeszcze jednej dłuższej chwili, nie odpowiedziawszy nic na moje
pytanie-odpowiedź, wstał i poszedł prosto do łazienki, w moim apartamencie.
A jednak – pomyślałam.
A jednak – pomyślałam.
Wyszedł po jakiś
10 minutach. Ja ciągle pławiłam się w porannym hiszpańskim słońcu. Słyszałam
jak krząta się po sypialni zbierając swoje ubrania i zakładając je na siebie.
Gdy krzątanina ustała, zza futryny okna balkonowego wychyliła się głowa mojego
jednonocnego, póki co, kochanka.
- Zbieram
się. Udanego pobytu. Bądź zdrowa Magdaleno.
- Dziękuje, wzajemnie –
wydukałam i zmusiłam się do uśmiechu.
Wyszedł.
Co to miało
znaczyć?! Bądź zdrowa?! Rozsiewasz jakiegoś weneryka wśród napotkanych kobiet,
a ten tekst to jakiś czarny żarcik? O co chodzi? Swoją drogą - pomyślałam
uśmiechając się blado - z takim tekstem do mnie. Eh, zaklinacz jakis czy co?
Nie analizuj. – szepnęłam po chwili. – Nie analizuj. – powtórzyłam.
Ubrałam się,
uczesałam, pomalowałam i zeszłam na śniadanie. Włożyłam najlepszy zestaw
ubraniowy jaki ze sobą zabrałam. Przecież spotkam go dziś nie raz nie dwa. –
pomyślałam. Ustroiłam się nawet w najlepszą bieliznę, choć wiedziałam że
tamtego dnia do niczego już między nami nie dojdzie. Skąd? Nie wiem, ale byłam
tego pewna. Jednak, cos z tyłu głowy szeptało mi, że jeszcze nie raz znajdę się
w sytuacji intymnej z Filipem, oj nie raz. To chyba jakiś dziki instynkt
seksualny, którym byłam obdarzona kreował w moich myślach takie przekonania.
Jakże trafne.
Owszem, tamtego
dnia widziałam Filipa jeszcze dokładnie osiem razy w trakcie całego
konferencyjnego eventu. Dwa razy musnęliśmy się ramieniem, a raz przejechał mi
dłonią po pośladkach, gdy tłumnie wchodziliśmy na salę prelekcji jednego z
najbardziej interesujących wystąpień tamtego dnia. Uśmiechnęłam się tylko lecz
nawet na niego nie spojrzałam. Miałam wrażenie, że ta cała dziwna relacja
między nami zaczyna przeistaczać się w jakąś erotyczną grę. - A niech i tak
będzie. – pomyślałam. – Oby tylko żadne z nas nie zaangażowało się
emocjonalnie.
Po ‘pracowitym’
dniu poszłyśmy z Jagną na spacer. Rozmawiałyśmy, a nawet plotkowałyśmy, co
zdarza nam się sporadycznie, ale o Filipie nie powiedziałam swojej przyjaciółce
ani słowa. Dlaczego? Właśnie, dlaczego? Przecież to po prostu kolejny facet w
moim życiu, z którym uprawiałam seks. O każdym poprzednim wiedziała, ba, nie
musiałam jej informować, od razu wyczuwała, że coś jest na rzeczy. A teraz –
nic. Jagna nie pytała, więc albo się nie domyślała, albo domyślać się nie
chciała. Ja zatem tematu nie poruszyłam. I tak zostało, na długo, na ponad
osiem miesięcy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz