Opowiadam Wam

środa, 9 grudnia 2015

#2


Siedzieliśmy na balkonie jeszcze przez chwile. Ja paląc papierosa i pijąc wino, on tylko sącząc wino. Nie rozmawialiśmy.

- Mogę wziąć prysznic u Ciebie? – spytał Filip.
- A dlaczego nie możesz u siebie? – zdziwiła mnie moja własna odpowiedź.
Filip zaśmiał się tylko. Po jeszcze jednej dłuższej chwili, nie odpowiedziawszy nic na moje pytanie-odpowiedź, wstał i poszedł prosto do łazienki, w moim apartamencie.
A jednak – pomyślałam.
Wyszedł po jakiś 10 minutach. Ja ciągle pławiłam się w porannym hiszpańskim słońcu. Słyszałam jak krząta się po sypialni zbierając swoje ubrania i zakładając je na siebie. Gdy krzątanina ustała, zza futryny okna balkonowego wychyliła się głowa mojego jednonocnego, póki co, kochanka.
 -  Zbieram się. Udanego pobytu. Bądź zdrowa Magdaleno.  
      - Dziękuje, wzajemnie – wydukałam i zmusiłam się do uśmiechu.
Wyszedł.
Co to miało znaczyć?! Bądź zdrowa?! Rozsiewasz jakiegoś weneryka wśród napotkanych kobiet, a ten tekst to jakiś czarny żarcik? O co chodzi? Swoją drogą - pomyślałam uśmiechając się blado - z takim tekstem do mnie. Eh, zaklinacz jakis czy co? Nie analizuj. – szepnęłam po chwili. – Nie analizuj. – powtórzyłam.

Ubrałam się, uczesałam, pomalowałam i zeszłam na śniadanie. Włożyłam najlepszy zestaw ubraniowy jaki ze sobą zabrałam. Przecież spotkam go dziś nie raz nie dwa. – pomyślałam. Ustroiłam się nawet w najlepszą bieliznę, choć wiedziałam że tamtego dnia do niczego już między nami nie dojdzie. Skąd? Nie wiem, ale byłam tego pewna. Jednak, cos z tyłu głowy szeptało mi, że jeszcze nie raz znajdę się w sytuacji intymnej z Filipem, oj nie raz. To chyba jakiś dziki instynkt seksualny, którym byłam obdarzona kreował w moich myślach takie przekonania. Jakże trafne.

Owszem, tamtego dnia widziałam Filipa jeszcze dokładnie osiem razy w trakcie całego konferencyjnego eventu. Dwa razy musnęliśmy się ramieniem, a raz przejechał mi dłonią po pośladkach, gdy tłumnie wchodziliśmy na salę prelekcji jednego z najbardziej interesujących wystąpień tamtego dnia. Uśmiechnęłam się tylko lecz nawet na niego nie spojrzałam. Miałam wrażenie, że ta cała dziwna relacja między nami zaczyna przeistaczać się w jakąś erotyczną grę. - A niech i tak będzie. – pomyślałam. – Oby tylko żadne z nas nie zaangażowało się emocjonalnie.


Po ‘pracowitym’ dniu poszłyśmy z Jagną na spacer. Rozmawiałyśmy, a nawet plotkowałyśmy, co zdarza nam się sporadycznie, ale o Filipie nie powiedziałam swojej przyjaciółce ani słowa. Dlaczego? Właśnie, dlaczego? Przecież to po prostu kolejny facet w moim życiu, z którym uprawiałam seks. O każdym poprzednim wiedziała, ba, nie musiałam jej informować, od razu wyczuwała, że coś jest na rzeczy. A teraz – nic. Jagna nie pytała, więc albo się nie domyślała, albo domyślać się nie chciała. Ja zatem tematu nie poruszyłam. I tak zostało, na długo, na ponad osiem miesięcy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz